100km po Górach Bardzkich i Sowich

IMG_20151024_053301
  • 5:44 Wrocław Główny- pociąg do Kłodzka....ze 2 lata nie jechałem PKP, a przez te 2 lata podobno pełno nowych składów, pendolino, pesa, ho ho ho, a jak przychodzi co do czego, to jak zwykle jadę typowym "żółtkiem" 😉
IMG_20151024_132314
  • Świetny szlak pomiędzy Zdanowem a Srebrną Górą. Prowadzi w dużej części wąwozem dawnej Kolejki Zębatej (Części Kolei Sowiogórskiej), nigdy jeszcze tu nie byłem a to dosłownie z 2km od Srebrnej
IMG_20151024_132957
  • Wiadukt Kolejki
IMG_20151024_134710
  • Wypadam na przełęcz, a tam na parkingu Ola z Michałem, dalej stoi auto Doktora, który przyjechał z Darkiem, oj trasy Enduro koło Srebrnej robią furorę 🙂 Miłe spotkanie 🙂
GOPR1764
  • W nogach 40km, a na garminie "do mety 12km"...eh znów mnie wykres okłamał 😉 Czas na obiad- czym by był wypad w góry bez paprykarza 🙂
GOPR1766
  • To jest świetne miejsce, uwielbiam tu wracać
IMG_20151024_143351
  • Daję też odpocząć stopom, bo o to się najbardziej obawiam. Podklejam miejsca od wewnątrz koło pięt, które zaczynają o sobie dawać znać i rozkładam kije, aby trochę odciążyć nogi.
IMG_20151024_145022
  • Ostatni rzut oka na Fort i w drogę!
IMG_20151024_151727
  • Jeździłbym 🙂
IMG_20151024_161559
  • To jest las!
IMG_20151024_165528
  • Ostatnie podejście na Górę Zamkową, na głazie widnieje wyryty napis "Zamek" prawie dałem się nabrać 😉 10m dalej są właściwe ruinki
IMG_20151024_170911
  • Kilometr i koniec! Korzystam z przemiłej gościnności znajomych w Ostroszowicach i zamykam dzień w 52km i 2200m w pionie.
IMG_20151025_094849
  • Dzień drugi. Pierwsze km lecą bardzo szybko- w dobrym towarzystwie zawsze fajniej się biega 🙂
IMG_20151025_095440
  • Takie moje małe marzenie, może kiedyś 🙂
IMG_20151025_101017
  • Trzy Buki i powoli w górę w kierunku Wielkiej Sowy.
IMG_20151025_104958
  • Dziś pogoda gorsza niż wczoraj, choć temperatura podobna, tyle że nie zapowiada się słonecznie, no ale w sumie tak miało być...
IMG_20151025_112824
  • A jednak- na szczycie większość chmur została w dole i zrobiło się trochę cieplej.
GOPR1769
  • 18km za nami i tu się niestety żegnamy, Kinga i Pan Teściu zbiegają na Walimską, a ja dalej w kierunku Rzeczki.
IMG_20151025_115451
  • Mijam schronisko Sowa, ale zatrzymuję się w PTTK Orzeł, tankuję do bukłaka i dalej w dół
IMG_20151025_124734
  • Prze-pię-knie! A- biegnie mi się spoko- chyba nawet lepiej niż wczoraj. Stopy w super stanie, nawet nie plastorwałem (i tak wytrzymały potem do końca dnia), mięśnie, stawy, ścięgna, wszystko lux, chyba te kije na ostatnie wczorajsze 10km się sprawdziły.
IMG_20151025_130856
  • Ja nie rozumiem, nie mogę pojąć po co tak marnować pieniądze i niszczyć krajobraz, ani się po tym wygodniej nie chodzi, ani nie jeździ, o bieganiu nie wspominając- rozumiem jeszcze drogi pożarowe, ale Główny Szlak Sudecki? No bez jaj....dobrze, że może raptem z 700-800m takiej męczarni
IMG_20151025_131952
  • W dole Jedlina Zdrój, a do mnie powoli dociera, że możliwe będzie domknięcie 100km w te dwa dni. Wcześniej o tym nie myślałem (choć tydzień temu proponowałem bratu mały zakład o ten dystans (....nie przyjął ehh)), ale planowo miało być około 92-93km. Jednak wiadomo jak to jest- tu się zboczy ze szlaku, tam się pójdzie coś ciekawego oglądnąć i się zbiera. Dodatkowo przyśpieszam kroku- jest szansa zdążyć na pociąg przed 17, a kolejny jest przed 19, więc jest o co walczyć.
IMG_20151025_143254
  • Na punkcie widokowym przy ruinach Zamku Rogowiec, zmęczenie powoli daje o sobie znać, picie się skończyło, dobrze, a planowo tankowanie w PTTK Andrzejówka za jakieś 2-3km więc spoko, wg obliczeń wystarczy czasu jeszcze na obiad, bo na razie lecę od rana na śniadaniu, dwóch batonikach, żelu etixxa o przeokropnym smaku Cola i pysznej kanapce (dzięki Pani Gosi ;))
IMG_20151025_143322
  • A! Ruiny, no właśnie 🙂
IMG_20151025_163050
  • Po wciągnięciu fasolki w Andrzejówce czeka nie jeszcze jeden pagórek i zza drzew wyłania się wreszcie Wałbrzych, na dworcu jestem z 15min przed odjazdem, idealnie! Dzień zamykam z 51km i 1800m w pionie
IMG_20151025_194901
  • Nagroda musi być! 🙂 Wieczorem czuć zmęczenie, trzeci dzień pod rząd by mógł być problematyczny. Choć fakt, że w sobotę się odrobinę oszczędzałem, a niedziela była ciut mocniejsza, szczególnie końcówka, gdzie śpieszyłem się na pociąg- nawet kijów nie rozkładałem, bo w biegu bardziej przeszkadzają. Podsumowanie: prawie 103km, 4000m w pionie i....10500kcal 😉 oraz kolejne nowe doświadczenie. Weekend się udał idealnie, po prostu lepiej być nie mogło!

Komentarze