Archiwum kategorii: Im Motion Team

Sezony których nie było

Cóż, pora napisać kilka słów na www i tym samym się trochę za nie zabrać, bo pusto że aż wiatr hula. Jest takie powiedzenie „co zrobisz? Nic nie zrobisz”- czasem się po prostu nie da i choć sam zawsze byłem zdania, że trenowanie wymaga czasu, ale ten czas da się znaleźć, jeżeli jest się dobrze zorganizowanym. No i w sumie….może by też tak było tylko gdyby nie lekka zmiana priorytetów.

Sezon 2017 zapowiadał się świetnie, takich watów jak na zgrupowaniu jeszcze nigdy nie kręciłem, no ale niestety wyszły sprawy kardiologiczne, arytmia, szereg badań- usg, holter, ekg wysiłkowe, przeróżne badania krwi …i w sumie nic na nich nie wyszło niepokojącego, a te 600 pojedynczych arytmii na dobę, to wg lekarzy nie ma co się przejmować i ludzie tak nawet mają często a tego nie czują. Jednak każdy kto przez to przechodził, to wie jak to działa- błędne koło- stres napędza arytmie, a arytmia powoduje stres. Życie ma się jedno, więc do wyjaśnienia sprawy nie trenowałem i pół sezonu zleciało. Potem od połowy roku zaczęliśmy budowę domu więc czasu było coraz mniej. W 2017 wystartowałem w 2 wyścigach- uphill na Pradziada udało się wygrać, a w uphillu na Śnieżkę być 3 w kategorii ;)…całkiem dobrze jak na nie trenującego amatora po karierze;)

Sezon 2018 to kolejne zmiany i to duuuuże, bo w kwietniu urodził nam się Pawełek i to dopiero zmieniło cały system. Problemy z sercem skończyły się same nie wiadomo czemu, czyli w sumie tak samo jak się zaczęły. Prawdopodobnie wszystko związane było ze stresem i oby już tak zostało na dobre. Świetnym przeżyciem był dwudniowy trip z Pawłem Wrocław-Praga-Drezno. Pochodziłem też trochę po Tatrach czego zawsze chciałem spróbować, a nigdy nie było czasu.

Czechy, bikepacking, 500km w dwa dni i 10h śmiechu/ dobę 😀

Tatry zimą to jest magia

Sezon 2019 był trochę przełomowy, bo po rozwiązaniu MTB Votum Team pod swoje skrzydła przygarnął mnie Paweł Ignaszewski i od tego roku reprezentowałem barwy Im Motion Specialized Skoda Gall-ICM Team. Mimo tego, że budowa domu się przeeeeeciągała, to udało się już wygospodarować trochę czasu i coś pojeździć. W sumie wyszło tego 7 wyścigów i choć oczywiście jest to z 4x mniej niż w najmocniejszych sezonach, to ważne że tendencja jest wzrostowa. No i co jest trochę śmieszne, to mimo braku sensownego treningu od 3 lat, braku zgrupowań, udawało się kończyć wyścigi na całkiem przyzwoitych pozycjach, w sumie chyba na te 7 wyścigów to 5 razy na pudle. Udało się też pyknąć bardzo fajną traskę z Piechowic przez trójstyk granic i Jested- chodziła mi po głowie już chyba ze dwa lata. Udało się w końcu pojeździć trochę rodzinnie z przyczepką i łączyć wyjazdy na wyścigi z rodzinnym spędzaniem czasu, choć wtedy idealnie jechać na 2-3 dni tak jak to było w przypadku uphillu i maratonu w Karpaczu. Jedyne z czego mogę być niezadowolony, to to że nie udało nam się z Perkozem zrealizować planu trochę dłuższego bikepackingu no i że nie wypaliło mini-pseudo zgrupowanie w Ski&Bike House.

Nowy team, starzy znajomi 🙂

Maraton Strzeliński- pierwsze pudło Pawełka 🙂

„Luz w dupie” to podstawa

Śnieżka bolała jak zawsze

Jested- pierwszy raz, traska wyszła obłędna

Trening z obciążeniem

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali przez te słabsze lata, w szczególności podziękowania dla Pawła Ignaszewskiego, za przyjęcie do teamu w sumie w ciemno, bo moje gwarancje startów były zerowe. Dzięki dla firmy Specialized na której wsparcie jako team możemy liczyć. Dzięki również dla Michała Świderskiego z Trezado, który nawet jak nie jeździłem dzwoni sam z siebie z pytaniem czy czegoś nie trzeba.

W przyszłość patrzę optymistycznie, na 2020 składa się przepiękny niebiesko- różowy Spec Epic. Budowa domu na wykończeniu, zgupowanie koło Malagi zaplanowane. Oczywiście jestem świadomy, że nie będzie to takie ściganie bez względu na wszystko i wszystkich jak kilka lat temu, ale gdyby tak dołożyć jeszcze kilka wyścigów do tych 7 z poprzedniego sezonu, może etapówkę jakąś…no i objechać ten bikepacking 3-4 dniowy, to bym był w pełni szczęścia. To będzie dobry rok!

He is back…and he’s bigger and better than ever 😀