Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)
#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
1 miesiąc ago