..::Strona Rowerowa Mike'a::.. Michał Antosz

Strona poświęcona kolarstwu, rowerom i sportowi w różnych wydaniach. Można tu znaleźć relacje z imprez sportowych, porady sprzętowe i wiele innych ciekawych rzeczy. Zapraszam!

Przeskocz do treści
  • Aktualności
  • Relacje
  • Rowery
  • Porady
  • Testy
  • Wideo
  • Foto
  • Trasy
  • Miejsca
  • O mnie
  • Linki
..::Strona Rowerowa Mike'a::.. Michał Antosz

Rower

05.02.2024- Andaluzja kolarsko i turystycznie
21.10.2023- Rowerem szosowym po Dalmacji
30.03.2022- Dolnośląska Kraina Rowerowa- Ścieżki w dolinie Baryczy
01.10.2020- Istria na kolarsko….i nie tylko
25.02.2018- Single w lesie koło Kotowic
04.03.2017- Trasy w okolicy Malagi- Torre del Mar
12.03.2016- Trasy w okolicy Calpe
18.01.2016- Ślęża i Radunia
15.07.2015- Rowerem szosowym w Czarnogórze

Narty biegowe

12.01.2018- Jakuszyce i Harrachov
22.03.2018- Góry Bialskie i Masyw Śnieznika

Komentarze

Facebook

Sponsorzy/Partnerzy


kod rabatowy 5%: mikemtb


Instagram

Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;)
Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć
- fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne.

#lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
mikemtb.pl
mikemtb.pl
•
Follow
Po wizytach w kilku rejonach Chorwacji jestem już przyzwyczajony do tego, że szlaki w górach są ciężkie do biegania lub trekingów. Ciężkie zarówno pod kątem wydolnościowym jak i nawierzchni, oznaczenia oraz stopnia zarośnięcia :) W okolicach Crikvenicy pozytywnie się zaskoczyłem, bo tradycja znakowania szlaków sięga lat 30 ubiegłego wieku za sprawą Ante Premužića. Szlaki są świetnie oznakowane z dość wygodną nawierzchnią (te popularniejsze jak Szlak Miłości Ljubavna cestica) . Oczywiście są też szlaki bardziej dzikie – biegałem po okolicy raptem raz, bo po 10km i pięciu lekkich podwichnięciach o schowane w trawie kamienie, kostki nie chciały już więcej biegać po okolicy ;) Natomiast trekingowo udało się fajnie wykorzystać chłodniejsze (czyli te 28* a nie 35*) dni. Ogarnęliśmy rodzinnie ruiny zamku Gradina Badanj i zjawiskowe Moon Plateau (z pięknymi krajobrazami, pozostałościami pasterskich zagród i dziesiątkami czarnych wdów na szlaku 😅)  na Krk plus z Synem poszliśmy raz na niby ferraty tj. szlak, który nazywa się Karlova Peć - fajny dość wymagający szlak z ekspozycjami + ukryta jaskinia. Także jak zwykle- Chorwacja to nie tylko morze, warto ruszyć wyżej, widoki prze-pię-kne. #lovecroatia #treking #crikvenica #góry #chorwacja
1 tydzień ago
View on Instagram |
1/6
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. #lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. 
#lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
mikemtb.pl
mikemtb.pl
•
Follow
Biorąc MTB do Chorwacji byłem wręcz pewny, że to nie będzie przejażdżka po parku, ale jak było miejsce na rower na samochodzie, to w sumie czemu nie? Nigdy na MTB po Cro nie jeździłem….No i w sumie tym razem też się specjalnie nie najeździłem, bo raptem jedna dłuższa trasa + dwie przejażdżki z Synem. W planach miałem jeszcze dłuższą trasę po Krk, ale na jednym zjeździe zcrashowałem koło i plany wzięły w łeb. Było dokładnie tak jak się spodziewałem- szlaki w większości dość zarośnięte (nawet te oznaczone jako rowerowe), nachylenia miejscami >20% i sporo kamieni ukrytych w trawie, na zjazdach coś jak Beskidzka rąbanka, tylko w wersji premium (czyt. trochę większa). Wrócę z pewnością, ale na oponach 2,4 ;)….a gdzieś tam w sferze marzeń ciągle jest start w 4 Islands. #lovecroatia #bike #crikvenica #mtb #chorwacja
3 tygodnie ago
View on Instagram |
2/6
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :)

#lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
mikemtb.pl
mikemtb.pl
•
Follow
Kolejny to już region Chorwacji (jakieś 30km pod Rijeką- okolice Crikvenicy) odkrywany z siodełka roweru szosowego. Zazwyczaj jak jadę na Bałkany, to patrząc po mapach- wiem, że planowanie tras to nie będzie łatwa sprawa. Natomiast zazwyczaj na miejscu gdy już się pozna jak realnie wygląda nawierzchnia i ruch, okazuje się, że można zaplanować fajne trasy. Oczywiście nadmorska magistrala jest obłożona nawet o 6 rano, a drogi w górach często wąskie i ze średnim asfaltem, ale kręciłem tu już 4 razy i na razie specjalnie nie powtarzałem tras. Jedno co- w górach ruch jest bardzo mały, ale to wada i zaleta- jak już się zdarzy samochód raz na 10minut, to ani on się nie spodziewa mnie, ani ja jego, a Chorwaci lubią ścinać zakręty :/. No i trzeba się psychicznie odblokować, droga wąska, prędkości na zjazdach można osiągać duże, na poboczach gęste krzaki, a wszędzie w nich dziki, zające, sarny, barany, pół- dzikie konie itp. skupienie 150%, na razie nic pod koła nie wyleciało, ale zwierzyny w tej okolicy pełno- zazwyczaj ucieka w dobrą stronę ;). Podjazdy są częste, tzn. cały czas ;), ale nachylenia są całkiem fajne- rzadko przekraczają 10% więc można zrobić na nich fajny stabilny trening. Dziś też pierwszy raz kręciłem po wyspie Krk i choć może widokowo jest słabsza (niższe górki), to sieć bocznych dróg jest całkiem fajna, a powrót łódką Silo- Crikvenica daje dużo więcej czasu na samej wyspie i dzięki temu nie muszę wracać mostem i magistralą z dużym ruchem. Coś tu jednak pokręcę :) #lovecroatia #bike #crikvenica #krk #chorwacja
1 miesiąc ago
View on Instagram |
3/6
Rychleby zawsze spoko 😁🤌
#rychlebskestezky #hory #rychlebskehory #kofolalover #enduro
mikemtb.pl
mikemtb.pl
•
Follow
Rychleby zawsze spoko 😁🤌 #rychlebskestezky #hory #rychlebskehory #kofolalover #enduro
2 miesiące ago
View on Instagram |
4/6
Zaległa roleczka ze Ścieżki Hochbergów pod Książem- może komuś się przyda przed długim weekendem. Trasa świetna, akurat na dzień z dzieciakami (jakieś 4h chodzenia). Nie spodziewałem się aż tak fajnej ścieżki i szczerze mówiąc aż dziwie się, że dopiero teraz tutaj trafiliśmy. Może i dobrze, bo ostatnio fragment trasy przeszedł remont i teraz jest jeszcze ciekawiej (mostki, skalne przejścia itp.)

Z praktycznych informacji:
start z parkingu pod Palmiarnią (mała ilość miejsc, płatny) lub 300m dalej w kierunku na Lubiechów duży, bezpłatny parking.
początek zielonym szlakiem; następnie czerwonym po wschodniej stronie wąwozu z odbiciem na Stary Książ; po przejściu przez most wejście na punkt widokowy i dalej pod Zamek; powrót szlakiem czerwonym/zielonym po zachodniej stronie wąwozu.
trasa dla dzieciaków jest atrakcyjna, choć muszą być obyte z lekką ekspozycją. Do zrobienia 11km i 350m przewyższeń.
Trasa nie jest odpowiednia dla wózków nawet terenowych (za wąsko).

Link do trasy w komentarzu

#ścieżkahochbergów #wąwózksiąż #książ #zdzieckiemwgóry #góry
mikemtb.pl
mikemtb.pl
•
Follow
Zaległa roleczka ze Ścieżki Hochbergów pod Książem- może komuś się przyda przed długim weekendem. Trasa świetna, akurat na dzień z dzieciakami (jakieś 4h chodzenia). Nie spodziewałem się aż tak fajnej ścieżki i szczerze mówiąc aż dziwie się, że dopiero teraz tutaj trafiliśmy. Może i dobrze, bo ostatnio fragment trasy przeszedł remont i teraz jest jeszcze ciekawiej (mostki, skalne przejścia itp.) Z praktycznych informacji: start z parkingu pod Palmiarnią (mała ilość miejsc, płatny) lub 300m dalej w kierunku na Lubiechów duży, bezpłatny parking. początek zielonym szlakiem; następnie czerwonym po wschodniej stronie wąwozu z odbiciem na Stary Książ; po przejściu przez most wejście na punkt widokowy i dalej pod Zamek; powrót szlakiem czerwonym/zielonym po zachodniej stronie wąwozu. trasa dla dzieciaków jest atrakcyjna, choć muszą być obyte z lekką ekspozycją. Do zrobienia 11km i 350m przewyższeń. Trasa nie jest odpowiednia dla wózków nawet terenowych (za wąsko). Link do trasy w komentarzu #ścieżkahochbergów #wąwózksiąż #książ #zdzieckiemwgóry #góry
2 miesiące ago
View on Instagram |
5/6
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :)

#rower #bici #grvel #borytucholskie
 #ćpajlas
mikemtb.pl
mikemtb.pl
•
Follow
Jakoś do tej pory nigdy nie zawitałem w Bory Tucholskie, byłem może raptem dwa razy przejazdem. Wreszcie w ubiegłym tygodniu udało się pokręcić fajną gravelową pętelkę z Czerska. Przejechałem Park Narodowy z południa na północ głównie niebieskim szlakiem rowerowym i powrót przez Kaszëbę. Sam park Narodowy jest malutki (acz piękny ze świetnymi drogami rowerowymi), chyba następnym razem zaparkuję bliżej i pokręcę się trochę bardziej. Natomiast z dojazdówek pozostaną mi w pamięci trzy rzeczy. Po pierwsze otulina Parku wycięta w pień, same młodniki z 2-metrowymi drzewami + placki lasów 20mx20m. Po drugie bardzo nieprzemyślane szlaki rowerowe pod względem nawierzchni (piach, piach, piach). Po trzecie z jednej strony bardzo fajne oddzielenie ruchu rowerowego od samochodowego w gminach Brusy i Czersk, ale ze znakami zakazu (aż nadto rzucającymi się w oczy) ruchu rowerowego po drogach (wojewódzkich, ale z natężeniem ruchu rzędu samochód na minutę w godzinach popołudniowego szczytu)- ok MTB lub gravelem spoko, ale szosą bez szans na przejazd- drogi rowerowe są 50/50 szuter/asfalt i w strasznym chaosie (zakręty 90*, jeżeli jest przejazd przez drogę poprzeczną, to największe faux pas jakie może być, czyli brak wymalowanego przejazdu, a zamiast tego znak końca ścieżki rowerowej i zaraz znak początek ścieżki (że niby co teleportować się mam, czy schodzić za każdym razem?). Aż dziwne że w tak turystycznym rejonie brak kogoś z kim można by się było skonsultować planując trasy rowerowe, no nic klasycznie- sto lat za wiadomo kim i milion lat za Czechami…no nie ale no fajnie było i tak :) #rower #bici #grvel #borytucholskie #ćpajlas
2 miesiące ago
View on Instagram |
6/6
View on Instagram

Archiwa

  • luty 2024
  • październik 2023
  • czerwiec 2023
  • sierpień 2022
  • kwiecień 2022
  • marzec 2022
  • wrzesień 2021
  • sierpień 2021
  • kwiecień 2021
  • październik 2020
  • lipiec 2020
  • styczeń 2020
  • czerwiec 2018
  • marzec 2018
  • luty 2018
  • styczeń 2018
  • grudzień 2017
  • listopad 2017
  • maj 2017
  • marzec 2017
  • luty 2017
  • styczeń 2017
  • grudzień 2016
  • listopad 2016
  • październik 2016
  • wrzesień 2016
  • sierpień 2016
  • lipiec 2016
  • czerwiec 2016
  • maj 2016
  • kwiecień 2016
  • marzec 2016
  • luty 2016
  • styczeń 2016
  • grudzień 2015
  • listopad 2015
  • październik 2015
  • wrzesień 2015
  • sierpień 2015
  • lipiec 2015
  • czerwiec 2015
  • maj 2015
  • kwiecień 2015
  • marzec 2015
  • luty 2015
  • styczeń 2015
  • listopad 2014
  • październik 2014
  • lipiec 2014
  • czerwiec 2014

Kategorie

  • Bieganie
  • Biegówki
  • Bikepacking
  • Everesting
  • Ferrata
  • Film
  • Góry
  • Im Motion Team
  • Imprezy
  • Miasta
  • Miejsca
  • MTB Votum Team
  • Na luzie
  • Orienteering
  • Ploty
  • Podróże
  • Porady
  • PZKol
  • Relacja
  • Specialized
  • Sport
  • Sprzęt
  • Testy
  • Trasy
  • trekking
  • Trening
  • Votum S.A.
  • wspinaczka
  • Wyścig
  • wywiad
  • zdjęcia
  • zdrowie
Dumnie wspierane przez WordPressa