Archiwum kategorii: Imprezy

Relacja z Mini Nocnej Masakry

Na początek zaległa relacja z Mini Nocnej Masakry. Jak zwykle było super, przesympatycznie, krajoznawczo i lekko tajemniczo na niektórych punktach kontrolnych.

Coś w ostatnich wpisach i relacjach powiało mocno orienteeringiem, tak jakoś wyszło, no ale co tu pisać o zimowych treningach kolarskich, nudy same 😉 Choć…ostatni tydzień był udany…i dość mocny, może jeszcze nie ze względu na intensywność, a na objętość. Rok temu trochę zaniedbałem basen w okresie przygotowawczym- teraz tego nie powtórzę- tak postanowiłem i efektem były 4 odwiedziny pływalni w ciągu 5ciu dni ;). Zazwyczaj pływanie strasznie i się dłuży, ale jakoś w ubiegłym tygodniu fajnie się złożyło. Zawsze ktoś znajomy też był na basenie, a wtedy zawsze czas szybciej płynie, choć jeżeli się pływa z grubsza całą godzinę, to jedyny kontakt jaki można nawiązać, to szczypanie się po łydach na nawrotach ;).
No! Jak do tych czterech basenów dołożymy 6h na szosie w środę, nie dużo mniej w sobotę i niedzielę, 2x siłkę ze spinningiem i czwartkowy bieg, to zamknąłem tydzień z dystansem lekko ponad 500km i czasem 24 godziny…hmm no i fajnie 🙂 Teraz trochę zamieszania i lekkich modyfikacji planu- po pierwsze bo święta i nie zawsze siłka otwarta, po drugie bo wyjazd na drugi koniec Polski no i w końcu po trzecie między Świętami a Sylwestrem trzeba nastukać kolejne 500km, żeby i w tym roku zrealizować założenia Festiwalu Ralpha & Strava :). No to co…wesołych świąt Wszystkim Wam życzę, odpocznijcie, spędźcie czas z najbliższymi, a potem widzimy się na szosach, póki te nie są białe 🙂

Środowy trening- Piotrek dociera nowy rower Rose Pod Ostatnia godzina treningu w niedzielę- oj to był mocny tydzień, przyda się odpoczynek w poniedziałek :)

Hu! hu! ha! Nasza zima zła!

Idzie zima, nie ma co. W środę na treningu już mocno dawało chłodem. Z tej okazji postanowiłem zebrać moje doświadczenia z kilku sezonów i stworzyć poradnik jazdy zimą na rowerze, czyli jak się zabezpieczyć przed chłodem i efektywnie przetrenować kilka godzina na szosie w temperaturach w okolicy zera.

No i powoli zbieram myśli z weekendu. W skrócie: Strzeliński Rogaining w tym roku poszedł 100x lepiej niż rok temu. Awans z 13 na 6 miejsce w stosunku do 2014. Nawigacja pewna i skuteczna, kondycja pozwalająca biec 10h. 64km w nogach i prawie pełna satysfakcja. Do szczęścia zabrakło dwóch punktów kontrolnych na powrocie, obok których praktycznie byliśmy, ale zabrakło czasu na ich szukanie. Za rok walczymy z Piotrkiem o top3!
Bigos o 5 nad ranem po 64km zawsze smakuje :) (C) http://rogaining.pl/

2016! Zaczynamy!

Powoli wypada zacząć się przygotowywać do 2016. W tym roku wcześnie- jakieś 2-3 tyg. wcześniej niż rok temu, ale taki właśnie był plan- wypocząłem dobrze, choć roztrenowanie szybko zleciało. Ostatni tydzień był taki lekko przejściowy. Było trochę siłki- na razie w domu tak słowem wprowadzenia, aby nie cierpieć na syndrom dnia poprzedniego jak już się zacznie docelowa siłownia. Był też czas na przejażdżki na luzie z Żoną, korzystając z pięknej mglistej pogody 😉 W końcu udało się też odkurzyć szosę i w środę przy pięknym słońcu przekręcić pierwsze 3h na asfalcie od dobrych 5 tygodni. Dziś pogoda się trochę zrypała, więc przebiegliśmy się z Piotrkiem 3h traktując to trochę jako przygotowanie do Strzelińskiego Rogainingu, który już za 2 tygodnie. Dlatego też (że weekend za 2tyg wypadnie z treningów szosowych), chcę coś pokręcić jutro i mocno za tydzień, oby aura sprzyjała.

Dziś na biegowo- testuję jak się sprawdza plecaczek 8l :P Środa- szosowo

Z ciekawostek na stronie pojawiła się trasa na rower MTB- bazująca na tripie jaki odbyłem 1-wszego listopada ;)- polecam póki liście są zjawiskowe.

Relacja ze Świeradowa

Trochę to trwało, ale na www jest już relacja ze Świeradowa. Tym samym- co by tu dużo nie pisać- ogłaszam koniec sezonu 2015. Odczucia po tym roku mam mniej więcej takie jak po 2013- niby w miarę ok, ale czuję niedosyt. Na podsumowanie sezonu przyjdzie jeszcze niedługo czas. No a teraz- odpoczywać i zbierać siły na nowy okres przygotowań.

Relacja z Uphill Race Śnieżka

Na stronie pojawiła się właśnie RELACJA ze Śnieżki. Nic dodać nic ująć, był fajny wyścig, 1000m przewyższenia do pokonania, jazda na 99% a przez ostatnie metry na 150% i finish dosłownie do upadłego.

A jutro zaczyna się Bike Adventure!!! Yes, yes, yes, ale będzie fajnie 🙂 Już nie mogę się doczekać, aby się z Wami wszystkimi spotkać, zapowiada się piękna pogoda, super trasy i fajna ekipa! Do zobaczenia!

Audycja w Radiu Wrocław

Radio Wrocław

Radio Wrocław to rozgłośnia dość pro-sportowa. Na stałe zagościły już tam audycje np. na temat biegania. Natomiast w ostatnią sobotę przy moim skromnym udziale udało się powiedzieć też coś o kolarstwie. Może nie bardzo dużo, bo w 2x6min można rzucić tylko kilka ogólnych wiadomości, ale było to bardzo ciekawe doświadczenie. Program prowadził Piotr Pietraszek, a ja po przebrnięciu przez pierwsze zdanie pełne tremy potem już z minuty na minutę się rozkręcałem, a w drugiej części po przerywniku już zupełny luz, blues i bym mógł tak gadać godzinami 🙂 Kto nie słyszał, to zapraszam na audycję:

A jutro na www wyląduje relacja z Uphillu na Śnieżkę. Był ogień, najlepsi kibice, nowy rekord trasy i piekielny finish na sam koniec o 4 miejsce open:
(C) Uphill Race Śnieżka https://www.facebook.com/UphillRace?fref=photo

Bike Maraton Jelenia Góra

Kurcze i znów uciekł mi tydzień nie wiem kiedy. Jutro jadę na wakacje czy też obóz treningowy, zwał jak zwał 😉 Ogólnie ostatnie tygodnie intensywne i trochę dupa z treningami, no ale cóż nadrobi się 😉 Ostatni wyścig też poszedł ciulowo, co zrobić- bywa i tak. Szyba relacja w kilku słowach- start; 5km w peletoniku; kapeć; strata; gonienie samemu 10km po płaskim; góry, gonienie na pierwszym podjeździe- jest ogień; gonienie na zjeździe-gleba, rozwalona ręka; podjazd „Łopata” jest ogień, a jak adrenalina opadła to już z każdą minutą ręka boli bardziej i utrudnia zjazdy; kondycyjnie też kiszka pod koniec, bo przegiąłem z gonieniem po kapciu. No i co zrobisz? Nic nie zrobisz- tak i sport. Jest sukces to chwilą trzeba żyć, a nie ma to trzeba na niego pracować i nie oglądać się w tył, a plan na następny tydzień jest taki o:
Będzie co podjeżdżać :)
Okolica wygląda zacnie, jest gdzie kręcić zobaczymy jak będzie na żywo. Jak dostanę gdzieś internet, bo będę Was zarzucał fotkami z gór i morza :)…a na razie kilka ujęć z Jeleniej:

Jeszcze przed kapciem... :) Na trasie 1km do mety :) "what's your name what's your number" Puste, czy pełne oto jest pytanie :)

Beskidy je je je :)…i BM w Wiśle

Znów jestem trochę do tyłu z newsami. Już jutro wyjazd na BM w Jeleniej Górze, a tu jeszcze wisi info z poprzedniego tygodnia. A działo się! BM w Wiśle jest wyjątkowe. Zawsze przy okazji wpadam w odwiedziny do Wilkowic i od piątku cieszę się życiem w górach. Po przyjeździe lekka przejażdżka z kuzynem po stokach Magurki- ehhh….mieszkać 300m od tras enduro coś pięknego.

Na wilkowickich trasach enduro Widoczek z tarasu :) Mrrrr

Sobota to jak zwykle upalny wyścig w Wiśle, z którego relacja jest już na www. Wszystko w lekkim skrócie tak jak i ten news. Dopinam wszystkie tematy w robocie i za tydzień wyjazd na wesele Kuzyna, w niedzielę odpoczynek po weselu….a może jakieś interwaliki pod Salmopol z rana jak wszyscy jeszcze będą spać ;)…no a w poniedziałek ruszam z Eweliną na plażowanie i zdobywanie czarnogórskich KOMów ;).

Dobra wracając jeszcze do zeszłego weekendu. Niedziela, to wycieczka na Klimczok. Trochę się pogubiłem, a jak się nie zna Beskidów, to się trafia zazwyczaj na ścianki z 25% nachyleniem:)…może nie super jak na dzień regeneracji, ale co tam być w górach i nie jeździć, to żadna przyjemność. Z Klimczoka zjechałem sobie po strzałkach niedawnego MTB Trophy do Szczyrku i spokojnie polami wróciłem do Wilkowic.

W drodze na Klimczok Na szczycie, a poniżej schronisko Zjazd po trasie Beskidy MTB Trophy Załapałem się też na dni Wilkowic :)